null

Stanisław Soyka na 10-lecie Piosenki Autorskiej w Podziemiach Kamedulskich

Drukuj link otwiera się w nowej karcie
Lekko, ale serdecznie uśmiechnięty Stanisław Soyka siedzący za fortepianem na scenie. Dominuje ciemne tło, artystę oświetlają specjalnie skierowane na niego reflektory.

Cykl „Piosenka Autorska w Podziemiach Kamedulskich” skończył 10 lat. Jubileusz uświetnił Stanisław Soyka, dając w ostatnią niedzielę maja wyjątkowy koncert. Wykonał utwory swoje i do tekstów znanych poetów. Zachęcał też do wspólnego śpiewania widzów, na których po występie czekała słodka niespodzianka.

Koncert wypadł w Dniu Matki. Z tej okazji jeszcze przed jego rozpoczęciem kwiaty otrzymała Marzena Białobrzeska, opiekunka cyklu „Piosenka Autorska w Podziemiach Kamedulskich”. – To jego matka. Bez niej by go nie było, nie mówiąc już o tym, że świętowałby 10. rocznicę – podkreślił wiceburmistrz Bielan Włodzimierz Piątkowski. Wybitnej wiolonczelistce i szefowej agencji koncertowej Cello Studio Artystyczne podziękował razem z ks. Wojciechem Drozdowiczem, proboszczem parafii bł. Edwarda Detkensa i gospodarzem wydarzenia. Popularny ks. Wojtek znany jest z poczucia humoru, więc w prezencie zagrał pani Marzenie... na tubie.

Miły wstęp od razu ożywił publiczność. Wielkimi brawami przywitała Stanisława Soykę, który zaczął od „Nim przyjdzie wiosna”. Potem usłyszeliśmy m.in. „Niech całują cię moje oczy”, „Nie ma drugiej takiej” i „Życie to krótki sen”. Utwory grane na fortepianie były jeden po drugim niemal bez przerwy. Dopiero po bodaj szóstym artysta zaczął przeplatać je anegdotami.

– Ludzie dzielą się na sowy i skowronki. Ja zdecydowanie zaliczam się do tych pierwszych, lubię pracować do późnej nocy. Pamiętam jak po raz pierwszy dostałem zaproszenie do „Kawy czy herbaty?”, aby zagrać tam na żywo. Dobry program, myślę sobie, ale pora fatalna, bo wyznaczyli mi występ na 6:30. Stwierdziłem jednak, że warto się pojawić. I zagrałem, ale w okularach przeciwsłonecznych – parsknął śmiechem. Po czym wykonał „...Tylko brać”, piosenkę zaczynającą się od słów „pięknie jest rano”.

Utwór ten pochodzi z tak samo zatytułowanego albumu, na którym Soyka gra i śpiewa do tekstów Agnieszki Osieckiej. Zresztą artysta w swojej dyskografii ma krążki z piosenkami do wierszy innych autorów. Dlatego widzowie usłyszeli także poezję Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej.

– Swego czasu wziąłem na warsztat jeden z jej wierszy. Był jednak długi i muzykę napisałem tylko do jego połowy. Jak nakazywał dobry obyczaj, skontaktowałem się z panią Wisławą i spytałem, co o tym sądzi. „Cóż, sama myślałam, żeby ten wiersz skrócić” – zdradził muzyk, zapowiadając „Allegro ma non troppo”.

Następnie sięgnął po swoje największe przeboje. Wybrzmiały m.in. „Tolerancja (na miły Bóg)” i „Cud niepamięci”. Nie obyło się w ich trakcie bez, jak sam to ujął artysta, zajęć śpiewaczych. – Lewa strona śpiewa „cu-uu-ud”, a prawa „niepamięci” – powiedział i wszyscy w odpowiednim momencie włączyli się w wykonanie.

Koncert zakończyły zagrane na bis „Każdy kochać się chce” i „Po osiemdziesiątce”. Potem na scenę wjechał jubileuszowy tort. Skosztował go chyba każdy, zanim opuścił Podziemia Kamedulskie po muzycznej uczcie.

Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii.

Zobacz galerię (10 zdjęć />)