null

Jak (inteligentnie) wyciągnąć dziecko z sieci

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Zdjęcie: Social media
Social media

Masz wrażenie, że twoje dziecko nie odrywa się od smartfona? Niestety, to nie tylko wrażenie... Jeśli wierzyć deklaracjom nastolatków, na przeglądaniu mediów społecznościowych spędzają oni średnio... sześć godzin każdego dnia! Psychologowie alarmują – mamy do czynienia z epidemią uzależnień.

- Alkoholik, narkoman czy hazardzista. Każdy z nich wie, że ma problem z nałogiem. Konsumenci mediów społecznościowych nie są tego świadomi, a problem mają. Myślą, że ktoś im dał doskonałe narzędzie komunikacji, ale to nieprawda – mówi Zbigniew Borowski, jeden z gości zorganizowanej przez Urząd Dzielnicy Bielany konferencji „Dzieciństwo to nie bajka, nieuważność dorosłych krzywdzi”.

Zbigniew Borowski o mediach społecznościowych mówi wprost: „to narkotyk współczesnych młodych ludzi”. I podaje liczby – na 38 mln Polaków 32 mln korzysta z internetu, a 26 mln to aktywni użytkownicy social mediów. Sporo, ale prawdziwy problem widać dopiero, gdy poznajemy dane dotyczące czasu, jaki najmłodsi spędzają w Internecie, nie na poszukiwaniu wiedzy o świecie, ale na śledzeniu cudzej aktywności. Już w drugiej klasie podstawówki dziecko tkwi w sieci średnio przez godzinę lub dwie każdego dnia. Jego starszy o cztery lata kolega podbija stawkę i spędza w necie od dwóch do czterech godzin. Ale rekordzistami są nastolatki, które codziennie na aktywność w social mediach poświęcają 4, a nawet... 6 godzin! 

Smartfon, aplikacje i komunikatory stały się grzechotką XXI wieku. Grzechotką, od której – jak zauważa Borowski – łatwo się uzależnić. Przesada? Nic podobnego. Badania psychologów pokazują, że młody człowiek odcięty od Internetu odczuwa głód dopaminowy, co jest klasycznym objawem uzależnienia. Dopada go również zjawisko nazwane FOMO (fear of missing out), czyli strach, że coś go ominie, że „wypadnie z obiegu”.

Co robić? Rozmawiać

Uzależnienie przychodzi tym łatwiej, że pierwszy smartfon pociecha dostaje od rodziców, gdy ma około 8 lat. – Tym samym dziecko uzyskuje dostęp do treści, na które nie jest ani psychicznie, ani emocjonalnie przygotowane – przekonuje Borowski. W sieci bowiem najmłodsi mogą oglądać sceny przemocy, gwałtów, są odzierane z prywatności, otrzymują fałszywe informacje, padają ofiarą oszustwa. Doświadczają też agresji rówieśniczej. Hejt szerzący się w necie jest niezwykle groźny choćby dlatego, że dociera do szerokiego grona odbiorcy. Jest też wyjątkowo bolesny, bo w sieci puszczają wszelkie hamulce, a zmasowana nagonka nierzadko doprowadza do samobójstwa dziecka.

Oczywiście internet, w tym social media, mogą być źródłem rozwoju, pozytywnych kontaktów z rówieśnikami, ale trzeba wiedzieć jak z nich korzystać, by nie stały się one pułapką. Czy rodzice powinni zabrać dzieciakom smartfony? Psychologowie odradzają takie działania. Choćby dlatego, że to właśnie w sieci toczy się życie towarzyskie młodego pokolenia, a odebranie możliwości korzystania z komunikatorów to skazanie dziecka na wyautowanie go z życia rówieśników. Co zatem robić? – Rozmawiać – podpowiada psycholog Jacek Pawłowski, który był gościem bielańskiej debaty o problemach nurtujących najmłodsze pokolenie. Zdaniem Pawłowskiego najskuteczniej rozwiązać problem zaczynając od rodziców. Muszą być oni świadomi tego z czym borykają się ich dzieci i dowiedzieć się, dlaczego dziecko ucieka w wirtualny świat, a później zaproponować alternatywę. – Mamy wspaniałych młodych ludzi, trzeba im tylko pomóc zrozumieć otaczający ich świat – podsumowuje Jacek Pawłowski.