null

„Koshari” – kawałek prawdziwego Egiptu na Bielanach

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Zdjęcie ilustracyjne

Kto tam już był, z pewnością wróci. Kto nie był, po przeczytaniu tego artykułu z pewnością się wybierze. Mało jest bowiem tak autentycznych miejsc na mapie Warszawy. „Koshari” to coś więcej niż tylko miejsce z arabskim jedzeniem. To wyprawa na egzotyczne wakacje bez konieczności zmiany szerokości geograficznej.

Ulica Klaudyny, gdzie mieści się ta niewielka restauracjo-kawiarnia, to miejsce, w którym się wychowałam, lecz od wielu lat nie zaglądałam w te rewiry. Okazuje się, że bardzo dużo straciłam, bo o „Koshari” dowiedziałam się od znajomych z innej dzielnicy. Jako była studentka warszawskiej arabistyki wiedziałam na co zwrócić uwagę, żeby zweryfikować autentyczność tego miejsca. Po przekroczeniu progu knajpki okazało się jednak, że to „Koshari” będzie weryfikowało moją pamięć z okresu studiów. A to pod względem znajomości prawdziwie egipskich przysmaków, jak kofta, falafel, musaka czy hummus, przyprawionych oryginalnymi przyprawami... no i przede wszystkim z samego języka.

Po niewielkiej kuchni krząta się bowiem John, rodowity Egipcjanin, w koszulce z hasłem „nie mam klientów, mam przyjaciół”. Wesoły, zawsze uśmiechnięty, od progu pyta mnie o imię. Od tej pory mam przychodzić tu już nie jako klientka. Za mną do lokalu weszła para stałych bywalców, bo właściciel powitał ich po imieniu i od razu podał ich ulubione napoje. Na moje pytanie, czy aż tak często tu przychodzą, odpowiadają, że przynajmniej raz w miesiącu. Ze względu na Johna. 

Arabski klimat cały rok

Egipcjanin przyjechał do Polski z Kairu dziesięć lat temu wraz z żoną i dziećmi, aby zwiedzić nasz kraj. Ten wakacyjny wypad zamienił się jednak w nowy sposób na życie.

– Nie było nam łatwo. Nie znaliśmy języka, nie mieliśmy planu na biznes. Pomyśleliśmy jednak, że to, co Egipcjanie mają we krwi, to właśnie gościnność. Tak powstał pomysł stworzenia nie tylko restauracji, ale też miejsca, które będzie oddawało prawdziwie egipską atmosferę – od kawy, herbaty i potraw przez charakterystyczny wystrój, na muzyce kończąc – mówi John.

Wspomniana egipska gościnność nie kończy się jednak na charyzmie właściciela. Na drzwiach jego lokalu widnieje napis, który informuje, że restauracja przystąpiła do programu ograniczającego marnotrawienie żywności. Gdy zaś wybuchła wojna w Ukrainie, John odmawiał przyjęcia pieniędzy za potrawy od Ukraińców, jednocześnie przeznaczając 5 proc. przychodu z każdego paragonu na rzecz organizacji wspierającej uchodźców z tego kraju.

Warto więc odwiedzić ten lokal, zwłaszcza zimą, gdy brakuje nam powiewu lata. A jeśli ktoś chciałby postawić na wigilijnym stole na przykład prawdziwą arabską chałwę, John zaprasza po nią i inne smakołyki przez siedem dni w tygodniu.

„Koshari” mieści się przy ul. Klaudyny 26 G (część wolnostojącego pawilonu).
Godziny otwarcia: od poniedziałku do soboty 10:00 - 20:00, w niedziele 13:00 - 18:00.
Zamówienia można składać osobiście, z dowozem za pośrednictwem aplikacji dostarczającej dania oraz pod numerem telefonu 579 150 683.

Autor: Iwona Sobczak

Sprawdź lokalizację na mapie